≡ Menu

O zmianie i wychodzeniu poza strefę komfortu…

Generalnie boimy się zmian. To, co znane daje nam poczucie bezpieczeństwa. Nie ważne, czy jesteśmy szczęśliwi, zadowoleni, realizujemy się czy wręcz przeciwnie. Łatwiej znosić kompromisy, niż podjąć decyzję o wywróceniu swojego życia do góry nogami…

Street_237x233_64kPierwszy raz było łatwo. Mówię to teraz, z perspektywy czasu. Założenie mojej pierwszej firmy to tak naprawdę formalność i prawie wcale kosztów. Pracowałem na etacie i zarejestrowałem działalność gospodarczą. Wtedy wydawało mi się, że to duża sprawa. Umówmy się, dla kogoś na etacie to prawie żadne koszty – ZUS, który w większości wraca w postaci odliczenia od podatku. Ale mentalnie, to było przekroczenie jakiegoś progu. Dla mnie nowa era :-).

Za drugim razem, bardziej mnie zmuszono. Mój pracodawca uznał, że nie można łączyć pracy na etacie z własną działalnością. Pomógł mi podjąć decyzję. Musiałem się pożegnać z korporacją. W trybie przyspieszonym uczyłem się przedsiębiorczości. Na szczęście nie byłem sam. Moi wspólnicy byli w takiej samej sytuacji jak ja i wspieraliśmy się nawzajem. W zespole jest zdecydowanie łatwiej. To była lekcja. Cholernie dużo się nauczyłem. Współtworzyłem fajne rzeczy. Bardzo jestem z tego dumny.

Z trzecim razem to była moja decyzja. Rezygnacja z bezpieczeństwa na rzecz pełnej niezależności. Świadome opuszczenia strefy komfortu i zaryzykowanie. Im więcej mamy, tym tego rodzaju decyzje są trudniejsze. Przyszłość na swoim jest niepewna. Etat, stała współpraca dają złudzenie bezpieczeństwa i pewności.

Z perspektywy czasu nie żałuję, żadnej decyzji, którą podjąłem. Uważam, że każdy ma prawo do szczęścia i do samorealizacji. Wcale nie musi być tak, że musimy się godzić na kompromisy. Głęboko jestem przekonany, że można żyć lepszym i bogatszym życiem. Głęboko jestem przekonany, że warto podejmować ryzyko.

Czuję się wolny. I to jest moja i tylko moja zasługa.

{ 0 comments… add one }

Leave a Comment